Podobno, jeżeli milioner czy też miliarder
straci cały swój majątek, prawdopodobieństwo tego, że raz jeszcze dojdzie do
bogactwa, jest większe niż w przypadku osoby, która dopiero stara się zostać
bogaczem. To stwierdzenie wydaje się o tyle logiczne, że bankruci, mają szereg
doświadczeń i wiedzą jakie drogi prowadzą do bogactwa. Polowanie na Wilka z Wall Street to nie tylko dokładny spis
doświadczeń jednego z największych awanturników z Wall Street, ale także jedno
wielkie potwierdzenie tego, że człowiek skończony życiowo i bez pieniędzy może
skończyć całkiem nieźle. Kontynuacja perypetii Belforta, czy raczej szeroki „przypis”
do filmu Wilk z Wall Street Martina Scorsese, to
świetna lektura na zimowe długie wieczory.
Bogaci są bezczelni – bo mogą.
Tytuł
może trochę mylić, ponieważ Jordana Belforta spotykamy w sytuacji zgoła
beznadziejnej. Wilk jest skończony, a na rękach bohatera już od jakiegoś czasu
spoczywają metalowe kajdanki. Pierwsza cześć książki to duża dawka
retrospekcji, która w zgrabny sposób przedstawia czytelnikowi zdarzenia mające
miejsce, przed wydarzeniami z filmu. Poznajemy pierwsze kroki w dorosłość
Belforta i od razu dowiadujemy się o tym jak głęboko i mocno zakorzeniona jest
motywacja dążenia Wilczka do bogactwa. Całość przeplata się z wydarzeniami
aktualnymi, w których mimo beznadziejnej sytuacji bohatera, nie brakuje
narkotyków, ekstrawagancji, sexu i ludzkiej głupoty. Książka pokazuje w sposób
bezpośredni, że ludzie bogaci mogą więcej nawet w kajdankach z zarzutami i
perspektywą stu lat odsiadki.
